CO ZWIEDZIĆ W SINGAPURZE od A do Z - Architektura

Miasto z lwim pazurem

Pierwsze wrażenie to wszechogarniający, lepki upał. Nigdy nie sądziłam, że powietrze może oblepiać, a tutaj gorąco dosłownie lało się z nieba i spływało po mnie stróżkami. Drugie wrażenie świetna, nowoczesna architektura. Trzecie wrażenie otaczająca z każdej strony bujna zieleń. Singapur w trzech słowach? Jestem absolutnie zachwycona!

Na zwiedzanie miałam 5 dni i postarałam się wykorzystać je, jak zawsze, do maksimum, do zdarcia i załażenia. Nie będę jednak pisała o tym, jak spędzić w Singapurze każdy dzień. Podzielę się spostrzeżeniami tym, co spodobało mi się szczególnie w niezwykłym państwie mieście. To, że jest ono wyjątkowe słyszałam i czytałam, ale rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Oto pierwsza odsłona zaczynam od "A".


Pierwszy efekt WOW! punkt widokowy Marina Bay Sands

A jak ARCHITEKTURA

Numer jeden na mojej liście zachwytów to doskonale zaprojektowane budynki i samo miasto.  Architektura inteligentna, użyteczna i odpowiadająca na potrzeby mieszkańców, a do tego ciesząca oczy. Postanowiłam poświęcić jej zatem oddzielny wpis. To pierwsze z odwiedzonych przeze mnie miast, które jest samo w sobie jak rzeźba. Zabudowa miejska kształtuje przestrzeń, a jednocześnie oddaje ją użytkownikom. Prawie każdy budynek ma jakąś przestrzeń wspólną np. tarasy, wydzielone piętra, patia, czy strefę restauracyjną, umieszczoną najczęściej na najniższych piętrach. Budynki często łączą się ze sobą podziemiami, mostkami, zadaszonymi kładkami - bardzo przydatne przy takim upale, lub tropikalnych deszczach. Nie są to zatem oddzielne byty i wyspy, a jeden dobrze skomunikowany organizm. Singapur to także spełniony sen architekta. Daje możliwości realizacji najśmielszych pomysłów z rozmachem.

Plastry miodu - DUO towers ole scheerena
Kiedy wysiadłam z metra dałam się zaskoczyć. Efekt, który tworzą wieże jest niesamowity. Są właśnie doskonałym przykładem architektury wielofunkcyjnej i wielowarstwowej. W wieżach znajdują się apartamenty, pięciogwiazdowy hotel i biura oraz strefa komercyjna. Nie są one jednak niedostępne i zamknięte. Architekt zaprojektował je tak, aby łączyły się poprzez wspólne przestrzenie, ogrody i chodniki. Wieże otwierają się na mieszkańców, otaczają jak ramiona. Cud miód!

DUO towers projekt ole scheeren

Trzy filary Singapuru czyli Marina Bay Sands
Aż ciężko byłoby sobie wyobrazić miasto bez tego niezwykłego kompleksu i trzech wież zwieńczonych spektakularnym basenem na dachu. To nowy symbol Singapuru, który popularnością ustępuje jedynie Merlionowi. Na ogromne założenie urbanistyczne składają się: hotel o 2.561 pokojach, centrum handlowe rozciągające się na powierzchni 74.000 m kw oraz convention centre zajmujące powierzchnię 120.000 m kw. Zrealizowany projekt należy do Moshe Safdie Architects. Efekt jest spectakularny zwłaszcza wieczorem. Zdecydowanie warto wjechać na punkt widokowy szczególnie nocą, kiedy miasto zalane jest migoczącymi światłami. Z góry można obejrzeć wtedy kolorowy pokaz w ogrodach Garden by the Bay. Widoki zapierają dech.

Hotel od strony Garden by the Bay

Restauracja w hotelu. Nie stanowi on zamkniętej enklawy, każdy może się tutaj przejść.

Popis architektoniczny z uciekającą perspektywą - wieża hotelu.

Jak kwiat lotosu
Kolejne dzieło projektu Moshe Safdie Architects znajduje się tuż przy hotelu i nie sposób przejść obok niego obojętnie. Biały kwiat lotosu mieści w sobie ArtScience Museum. Tym razem nie odwiedziłam wnętrza, ale sama bryła także robi wrażenie. Budynek otoczony jest stawem z kwiatami lotosu.

Trzy symbole Singapuru: spiralny most, Marina Bay Sands i ArtScience Museum.

Widok na dzielnicę biznesową i fantastyczny butik Louisa Vuittona.

The Pinnacle @ Duxton

To moje największe odkrycie w Singapurze. Budynek mieszkalny z chodnikiem widokowym na 26 i 50 piętrze. Niżej położony chodnik zarezerwowany jest tylko dla mieszkańców budynku, ale na wyższy można wjechać za niewielką opłatą. Warunkiem jest posiadanie karty systemu CEPAS (np. singapurska karta turysty). Tylko 200 turystów dziennie może zostać wpuszczonych na górę, aby nie zakłócać spokoju mieszkańców. Widoki są wspaniałe, a wzdłuż chodnika nie tylko rosną drzewa, ale znajdują się także zaciszne miejsca do wypoczynku i plac zabaw. ARC Studio Architecture + Urbanism wygrało konkurs, w którym wzięło 227 firm z 32 krajów. Wcale się nie dziwię.

Pora relaksu :) z fantastycznym widokiem.


Widok jakich mało.

Pulsujące pionowe linie. Budynek ma swój własny rytm.


Reflections at Keppel Bay
Mamy w Singapurze polski akcent dzięki Danielowi Libeskindowi i jego niezwykłemu osiedlu, które przypomina kryształy wyrosłe tuż przy brzegu. Widziałam je jedynie z daleka, będąc na Sentosie, ale i tak robią wrażenie rozmachem. Tutaj także architekt zaplanował miejsce na zieleń, a także wspólne przestrzenie. Budynki skojarzyły mi się z hatifnatami z muminków.



Budynki skłaniają się ku sobie.

National Gallery
Niezwykłą transformację przeszedł budynek Sądu najwyższego i ratusza. Zostały przekształcone przez StudioMilou w Galerię Narodową. Wnętrza zachwycają rozmachem, czystymi liniami, a budynki są połaczone oczywiście mostkami. Przed wejściem najbardziej uprzejma obsługa tłumaczy odwiedzającym mapkę i kolejność zwiedzania. Jest to wyzwanie. Przestrzenie są ogromne, tak więc trzeba przygotować się na pokonywanie sporych odległości. Zbiory to głównie kolekcja sztuki azjatyckiej. Znajdują się w niej prawdziwe perełki.

Imponujące schody to ulubione miejsce sesji zdjęciowych.

Na dachu znajduje się oczywiscie ogród. Tutaj wylądowało też UFO.

Strefa dla dzieci.

Oasia hotel Downtown
Ten zaprojektowany przez WOHA Architects budynek zdecydowanie się wyróżnia na tle pozostałych wieżowców śmiałą kolorystyką oraz wyjątkowym rozwiązaniem technicznym. Cały pokryty jest z zewnątrz czymś na kształt aluminiowej siatki w różnych odcieniach czerwieni. Siatka ta stanowi doskonałe pole do wspinaczki porastającym budynek ze wszystkich stron roślinom i bluszczom. Tutaj także, dzięki sprytnemu rozwiązaniu z windami w czterech rogach na kilku piętrach znalazło się miejsce dla wspólnej przestrzeni rekreacyjnej z drzewami. Cóż za marnotrawstwo przestrzeni biurowej ;) Podobnie, jak w wielu innych wieżowcach, ten także ma ogród na dachu. Czekam, aż w Polsce zacznie się myśleć w ten sposób o architekturze i urbanistycznych założeniach.

Doskonały przykład architektury splecionej z naturą 

Inne wspaniałe budynki
Singapur to jedno wielkie architektoniczne cacko. Wymieniłam zaledwie ułamek tego, co widziałam i co mnie zachwyciło. Centra handlowe przy Orchard Road, dwa słynne duriany, czyli centra kultury i rozrywki, wspaniały hotel Marriot przy stacji Esplanade. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i czasem patrzeć w niebo.

Orchard Road centrum handlowe

Rzeźby miejskie są na każdym kroku

Falisty dach przy stacji Esplanade i hotelu Marriot.



Komentarze

  1. Zdecydowanie zachecilas do odwiedzenia Singapuru postaram się wygospodarować na to miasto chwili będąc w Azji następnym razem. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zachęcam bardzo! Ja jestem pod ogromnym wrażeniem.

      Usuń
  2. Bardzo fajna relacja. Architektura wygląda bajecznie. A Hotel Oasia dostał właśnie nagrodę jako najpiękniejszy wieżowiec świata 2018. Zasłużenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Architektura zaiste bajeczna. Dziękuję za informacje o nagrodzie dla Oasia zaraz zerknę na szczegóły.

      Usuń
  3. Zachwyt! To pierwsze nasuwa mi się na myśl, po obejrzeniu wszystkich zdjęć i przeczytaniu opisów. Genialna, nowoczesna architektura w zrównoważony sposób połączona z zielenią. Coś niesamowitego :) Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zobaczyć to wszystko na własne oczy... Zwłaszcza Gardens by the Bay, o którym nie ma informacji we wpisie, ale które pięknie widać na pierwszym zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrównoważone połączenie zieleni z architekturą to doskonałe określenie. Życzę Ci Kasiu, abyś wybrała się do Singapuru. A o Gardens by the Bay będzie jak najbardziej, ale przy "Z" czyli o zieleni ;) Jej też planuję poświęcić oddzielny post.

      Usuń
  4. Co jak co, ale architektura w Singapurze jest jedyna w swoim rodzaju. Mało jakie miasto na świecie tak odważnie (i poważnie) podchodzi do tego tematu. Każdy z budynków jest unikalny, a niepowtarzalność to chyba główna cecha, zgodnie z którą wybierane są kolejne projekty. Szał! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% byłam pod ogromym wrażeniem. Mogłabym tu opisać de facto prawie każdy mijany budynek ;)

      Usuń
  5. Przepiękne zdjęcia. Znajomi mieszkali tam dwa lata. Nie dziwię się już, czemu tak trudno było im wrócić. Niezwykle nowoczesne miasto. Ponarzekać by tylko można na brak starego miasta, do czego tak jesteśmy przyzwyczajeni w Europie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią także bym tam zamieszkała na jakiś czas :) Tam za stare miejsca robią dzielnice Chinatown, Kampong Glam i Little India. Są niesamowite.

      Usuń
  6. Pięknie pokazane niezwykłe miasto, jeszcze tam nie byłam, ale nabrałam wielkiej ochoty po Twoim świetnym opisie i fantastycznych zdjęciach. Co za raj! Mniej okazale, ale ciekawie wyglądały drapacze w Panama City, ale tylko wtedy, kiedy patrzyło się w górę. Spacerując ulicą widać nierówne chodniki, wiele ruder pomiędzy wspaniałymi budynkami. Oblepiające, wilgotne ciepełki szybko rozkłada resztki. Ciekawa jestem jak jest w Singapurze, czy miasto jest idealne jak na zdjęciach nocą? Czy jednak bez osłony nocy wyłonią się straszydła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miejscach, gdzie byłam jest pięknie i z góry, i z dołu, za dnia i nocą :) bardzo czysto, pełno zieleni. Są oczywiście miejsca, gdzie zamieszkał lokalny brudek, smrodek i straszą np. wszechobecne klimatyzatory, ale to sporadycznie. Generalnie bardzo dbają o czystość - to słynne miasto zakazów ;)

      Usuń
  7. Przede wszystkim gratuluję zdjęć, naprawdę ukazują specyficzny klimat miejsca, zachęcają do odwiedzin, choć z Singapurem mi po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa :) a jeśli po drodze to z przyjemnością przekonałabym się jak to miasto wygląda z Twojego punktu widzenia :)

      Usuń
  8. Ojej, to już chyba z 4 lata mijają od mojej ostatniej wizyty tam. Gardens by the Bay pamiętam jednak bardzo dobrze, ciekawe miejsce, a show Super Tree Groove był rewelacyjny, czułam się jak w Avatarze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz